rutek

Plotki o totolotku

fot. Andrzej Dyszyński

Drogi Krzysiu! Zacznę od wiadomości z alkowy i to dotyczącej sezonu zimowego, czyli biathlonu. Jeszcze trwa kolarstwo, bezsensowny wyścig w Pekinie, gdzie wszyscy jadą jak na skazanie, ale już czuć zimę. A jak zima, to biathlon – nasze królestwo od grudnia do marca. W królestwie musi być król, Więcej >

zloty rower

Komu złoty rower, komu?

Drogi Krzysiu! Wysłałeś mi swoje typy na doroczny plebiscyt „Vélo Magazine” o pięknej nazwie Velo d’Or, czyli „Złoty Rower”, nagrodę dla najlepszych kolarzy szosowych sezonu, ufundowaną w 1992 roku. Pamiętam, że w czasach kiedy pracowałeś w „l’Equipe” a ja w „Przeglądzie Sportowym” byłeś tak miły, że rekomendowałeś mnie na polskiego elektora. Więcej >

pech

Pech nie sprzyja lepszym

Drogi Krzysiu! Nasze drogi się rozeszły. Nie po raz pierwszy zresztą. Ty do Paryża, ja do Warszawy, a za nami został Cauberg, Valkenburg, Gilbert i mistrzostwa świata. Mistrzostwa opuszczam z mieszanymi uczuciami. Podobała mi się trasa, choć meta mogła być jednak na wzniesieniu, tuż obok Twojego hotelu. Tymczasem organizatorom taki wariant Więcej >

trial

Mistrzostwa świata w pułapie tlenowym

Drogi Krzysiu! Czas biegnie do przodu, nie tylko podczas jazdy indywidualnej na kolarskich mistrzostw świata w Valkenburgu i okolicach, czyli zielonej Limburgii Południowej. Fizjologia coraz dokładniej poznaje organizm człowieka i mam wrażenie, że już niedługo (ale my pewnie już nie doczekamy) zawody sportowe odbywać się będą w ciszy i bieli gabinetów Więcej >

contador

Świadek koronny widział diabła

Witaj Krzysztofie! Wiem, że mi nie odpiszesz… takie czasy, wszystko się zmienia, a życie idzie dalej. Rodriguez miał wygraną Vueltę w kieszeni, a tymczasem zaskoczył go Contador. Przedziwny to był etap, w ostatnich latach niespotykany na światowych szosach. Przebieg znamy, więc nie będę przypominał. Co ciekawe, kolarze (Contador i spółka) tak Więcej >

vuelta

Uciekaj, bo jeśli nie, to ja ucieknę

Ole Tomku!

Kolarska Vuelta spędzała dzień przerwy w Barcelonie. Dobry moment do wspomnień. To pod „żydowskim wzgórzem” (Montjuich) w 1992 roku, na Igrzyskach Olimpijskich, uważany przez Amerykanów za wielkiego faworyta wyścigu Lance Armstrong, nie sprostał pokładanym przez rodaków nadziejom i nie wywalczył mistrzowskiego tytułu. To tu, na wijącej się do góry Więcej >

Chris, I won, k…a mać!

Hej Tomku, hej! Opowiadałem Ci tę historię, ale opisuję ja po raz pierwszy. Wrzesień 1993, kolarskie mistrzostwa świata w Oslo. Komentowałem je dla TVP z Czesławem Langiem. W deszczu, na śliskim asfalcie młodziutki Amerykanin Lance Armstrong daje koncert jazdy i zostaje mistrzem świata. Nie wiem, czy nie najmłodszym w historii, Więcej >

Pieniądze ułatwiają kontakty

Jak się masz Tomku, ani się obejrzałem, a od zakończenia Igrzysk XXX Olimpiady minęło już 10 dni. A mnie ciągle jeszcze wydaje się, że przebywam w Londynie. Czy sprawił to urok wyścigu kolarskiego ze startu wspólnego mężczyzn, zdecydowanie jednego z najciekawszych w ostatnich latach, czy może fascynujące pojedynki na torze, Więcej >