tdfJak zwał, tak zwał, ale czerwiec w kolarstwie, to niewątpliwie próbne galopy przed Tour de France. Biedni są ci czerwcowi organizatorzy rozmaitych wyścigów, bo choć starują nich gwiazdy, to każdy z tych asów traktuje ów występ jako przygotowania do „Wielkiej Pętli”. No może jest jeden wyjątek, niezmiernie ciekawy. To Simon Szpilak, który upodobał sobie akurat szwajcarskie ściganie i seryjnie wygrywa, jak nie majowy Tour de Romandie, to czerwcowy Tour de Suisse. I choć jest Słoweńcem, to spokojnie powinien zostać honorowym obywatelem Szwajcarii. Rafał Majka z kolei bryluje w Słowenii. Wygrał górski etap, gdzie trenował słynne już „dośpieszenia”, oczywiście przed Tour de France. We francuski wyścig mocno zaangażowany jest także Michał Kwiatkowski, który na francuskim Delfinacie okazał się prawą ręką, czy raczej nogą Christophera Froome’a. „Kwiato” zrezygnował nawet ze startu w mistrzostwach Polski w Gdyni (najbliższa niedziela), co wskazuje, że w ekipie Sky będzie pełnić kluczową rolę. Chciałoby się, żeby ten francuski klucz oznaczał pozycję lidera Polaka w zespole „niebiańskich”, ale wydaje się, że na to jest jeszcze za wcześnie, choć… Tegoroczne wyścigi, te próbne galopy, a także Giro d’Italia, mówią nam jasno o tym, że tak zwany poziom mocno się wyrównał i wszystkie kombinacje – kto? po co? – są możliwe. Kandydatów do zwycięstwa, na podium, do pierwszej „10” jest jak zwykle multum, a ich oczekiwania zweryfikuje niezbyt trudna trasa z niemieckiego Duessledorfu do Paryża. Z zawodników z pierwszych stron gazet zabraknie chyba tylko odpoczywających bohaterów Giro d’Italia – Toma Dumoulina i Vincezno Nibalego. Kolarze zwykli mawiać – zobaczymy. No to zobaczymy, i to od A do Z, bowiem francuska telewizja, a za nią mój rodzimy Eurosport zapowiedział relacje od początku do końca każdego etapu, z miasta do miasta – jak mawiają na wyścigach konnych, co akurat w kolarstwie ma rację bytu. Od startu do mety. Ciekawy eksperyment. Krzysztof Wyrzykowski też zdecydował się na ciekawe posunięcie. Ponieważ Krzysztof, człowiek przecież światowy (wiadomo Warszawa – Paryż i to bez wizy), postanowił, że nie da się zamknąć w warszawskim studiu codziennie na kilka godzin, w związku z tym komentować będzie „Wielką Pętlę” z… Praciaków, za pośrednictwem linii telefonicznej. Tak więc na eksperyment odpowiadamy eksperymentem. A jak wyjdzie? Zobaczymy! W każdym razie i z Praciaków da się pchać dośpieszającego Majkę. Po zwycięstwo? Raczej jeszcze nie. Na podium – byłoby cudownie. Pierwszą szóstka – dobrze. Pierwsza dziesiątka – przyzwoicie. W tej sytuacji, o zwycięstwa etapowe będzie trudno, szalenie trudno, ale przy sprzyjających okolicznościach na takie cuda stać Michała Kwiatkowskiego. A wszystko okaże się w praniu, przepraszam… w Praciakach.