ed980c51-65f3-49c4-a153-c4c3dccac86bDziś będzie o słowach, sformułowaniach raczej wyświechtanych, czyli frazesach. Liczyłem na zwycięstwo Michała Kwiatkowskiego w wyścigu Liege – Bastogne – Liege, a skończyło się na trzecim miejscu. Pozostał więc niedosyt (1. frazes). Michał miał nogę (2), ale w końcówce w obskurnym Ans jechał zbyt daleko, by walczyć z niesamowitym Alejandro Valverde. Hiszpan jest jak wino, im starszy tym lepszy (3), choć niektórzy mówią, że im starszy, tym młodszy, co niekoniecznie pasuje do wina, ale do Alejandro jak najbardziej. Wyścig sam w sobie był dość monotonny, jakby się wszyscy pogodzili, że ściga się prawie dwustu kolarzy, ale i tak wygra Valverde, tak jak Niemcy w futbolu (4). Michał, jeśli podsumujemy jego kampanię wiosenną, czyli zwycięstwa w Strade Bianche i Mediolan – San Remo, podia w Amstel Gold Race i LBL i tak wrócił z dalekiej podróży (5) w porównaniu do poprzedniego sezonu. W każdym wyścigu dawał z siebie 110 procent (6), ale rzecz jasna nie mógł wygrać wszystkich. Nie można powiedzieć, że tej wiosny jeździł obok wyścigów. Ten szablon sam wymyśliłem w nawiązaniu do piłkarskiego „przejść obok meczu” (7). Profesor Jerzy Bralczyk uważa, że kto pierwszy coś powie, napisze jest dowcipny, ale kto powtarza, jest grafomanem. Michał pokazał więc, że jest mężczyzną, bo dał się poznać po tym nie jak zaczął, a jak skończył (8). 500 metrów przed metą był poza pierwszą „10”, a na kresce trzeci. Drugi z naszych eksportowych kolarzy (9) Rafał Majka dopiero zaczyna. W Ans finiszował dziesiąty, ale widać, że ochotę do ścigania się ma dużą. Przed nim Tour de France i będzie to najważniejszy wyścig w karierze (10) dla mistrza Polski. Tak, na występy polskich kolarzy możemy patrzeć przez różowe okulary (11), choć w rozpoczynającym się wkrótce Giro d’Italia nasza wspaniała dwójka nie jedzie. Dobrze radzi sobie też płeć słaba (12) w osobie Katarzyny Niewiadomej. Urocza Kasia (13) trzy razy była trzecia w ważnych wyścigach jednodniowych i, co ciekawe, we wszystkich trzech kolejność była identyczna. Nasi zawodnicy drugiego sortu (14) – bez obrazy – czyli z grup krajowych, też dają radę (15) w wyścigach zagranicznych. Kamil Zieliński (Domin) wygrał na Węgrzech, a Paweł Franczak (Hurom) finiszował trzeci na Słowacji. To ważne miejsca, bowiem wyścigi są polityczne, bo wyszehradzkie. A jeśli już mieszamy politykę ze sportem, to jestem pod wrażeniem postawy (16) Ryszarda Czarneckiego. Żałuję, że sam nie zgłosiłem kandydatury na przewodniczącego PKOl. W ostatniej chwili, na przykład w przeddzień wyborów, zrezygnowałbym oddając głos na Czarneckiego właśnie. Ten poparł finalnie (to po co się zgłaszał?) Andrzeja Kraśnickiego i miałbym zasługę w elekcji prezesa, który zresztą uczył mnie kiedyś na poznańskiej AWF filozofii. Koniec wieńczy dzieło (17).