justaZrobiło mi się smutno i pusto, bo z telewizyjnego i internetowego firmamentu zniknęła nagle, jak sen złoty, Justyna Kowalczyk. Zwykle przez całą zimę Justysia zaglądała do mnie z ekranu jak panienka z okienka. A tu nagle cisza. Brakuje reklam banku, bo szacowna instytucja jest pewnie zajęta problemem frankowiczów. Nikt teraz nie pisze, a widziałem taki tekst w grudniu, że pod nieobecność Kowalczyk w Oestersund wygrywa Marit Bjoergen. Smutno i pusto, a zbliżają się przecież mistrzostwa świata w Falun, więc nic dziwnego, że poczułem się nieswojo. Pogrzebałem w necie. Są, owszem informacje, dość skąpe, ale dowiedziałem się, że Justysia trenuje w spokoju we Włoszech, że buduje formę na mistrzostwa, że wystartuje w Biegu Wazów, że nie zamierza kończyć kariery, że weźmie udział w igrzyskach w 2018 roku i poczułem ulgę. Już teraz wiem, że za chwilę, już za minutkę media znów ruszą śladem (ciekawe, klasykiem czy łyżwą?) pięciokrotnej medalistki olimpijskiej. Będę więc czytał o wrednej Bjoergen, która od rana do wieczora kombinuje, jak tu astmą (nowy rodzaj smarowania nart?) wyprzedzić naszą dzielną biegaczkę z Kasiny. Zabiorę się za studiowanie analiz, rozważań i komentarzy, ile medali z Falun przywiezie Kowalczyk, i wszystko będzie jak dawniej. Ba, nawet z perspektywą aż trzyletnią. Super!

Dobre też wieści z USA, z Vail, gdzie odbywają się alpejskie mistrzostwa świata. Pisze na swoim profilu Maciej Bydliński, nasz slalomista. Początek mniej optymistyczny, bo „dzisiaj organizm odmówił posłuszeństwa całkowicie tuż przed meta… Jechałem swoje 100%, aż zrobiło mi się ciemno przed oczami i upadłem… Startuję praktycznie w każdej konkurencji, do tego dochodzą zawody kwalifikacyjne oraz treningi na wysokości powyżej 3000 m n.p.m, więc zmęczenie jest już potężne, ale walczymy do końca.” Walczył, bo następnego dnia (w sobotę) nowy wpis: „2. miejsce dziś w kwalifikacjach do slalomu. O resztkach sił, ale poszło!!!” To pewnie dzięki wsparciu „znajomych” i „znajomych znajomych”. Pod pierwszym z cytowanych wpisów 113 polubień, 14 komentarzy, oto niektóre z nich: „Nie martw się, dalej swoje rób”, „i tak jesteś gość”, „co wyjeździsz, to Twoje”, jest i bardzo uniwersalny i filozoficzny komentarz: „w sporcie nie zawsze chodzi o to, żeby wygrywać”. Dedykuję go wszystkim sportowcom!