7891f802-3747-11e4-a4c9-0025b511229eCiekaw byłem reakcji internautów w związku z wizytą Rafała Majki u Kuby Wojewódzkiego. Rozmowa generalnie była płytka, tak jak można było się spodziewać. Wojewódzkiego oprócz tematu „jak kolarze sikają” niewiele zainteresowało, a research – jak zauważyłem – zrobiony był tylko w oparciu o rozmowę z narzeczoną Rafała. Na miejscu zwycięzcy Tour de Pologne zainteresowałbym się jak sika Wojewódzki i byłaby to pewnie niemała sensacja. Był też idiotyczny słowniczek kolarski, z którego kilka sformułowań było nieznanych nie tylko Majce, ale i pewnie całemu środowisku kolarskiemu. No i jeszcze „liźnięcie koła”, które to bardzo się Kubie spodobało, bo oczywiście miał skojarzenia jak najbardziej włochate. W opinii fanów kolarstwa Majka wypadł dobrze i celnie ripostował. Natomiast fani programu na portalach społecznościowych bardziej zaintrygowała nastolatka, która próbuje śpiewać i wdzięczyć się, a naszego kolarza określili jako nudnego gościa. Takie czasy, że lepiej wygrać w programie X-Factor niż w Tour de France. I żadne lizanie koła w tym nie pomoże.

Na szczęście nasi kolarze nie liżą ciągle kół (nie zahaczają o koło rywala na przykład), tylko wygrywają, więc może już wkrótce będą bardziej popularni od Agaty Dziarmagowskiej. Przemysław Niemiec błysnął w hiszpańskiej Vuelcie wygrywając trudny etap na kultowym podjeździe do Lagos de Covadonga. Przemiec (tak go kiedyś niechcąco przezwałem) dopełnił trypli wygranych etapów przez Polaków w Wielkich Tourach. To jest coś. Atakował jeszcze na deserowej górze pod Ancares, ale tym razem Contador i spółka byli bardziej nakręceni na zwycięstwo. Michał Kwiatkowski, przyszły mistrz świata, szalał natomiast w Wielkiej Brytanii. Gdyby w tym wyścigu ekipy liczyły po ośmiu kolarzy, to pewnie nasz Flowerman były najlepszy. W sześciu rywale byli nie do upilnowania, bo za każdym razem wyskakiwał inny fuks. Michał jednak w pięknym stylu wygrał etap i pokazał, że do hiszpańskich mistrzostw (koniec września) jest przygotowany wspaniale. A w Ponferradzie wystartuje dziewięciu biało-czerwonych i będą Kwiatka strzegli jak oka w głowie, by mu się jakieś liźnięcie koła nie przytrafiło. Mistrzostwa pokaże filantropijna telewizja i mam nadzieję, że nie zostaną zakodowane jak siatkarski czempionat. Nadzieja oparta jest na tym, że kolarstwu do popularności siatkówki jeszcze trochę brakuje, ale już naprawdę niewiele.