Kur*a Diabeł, tak pilnie było Ci do Nieba? Tak napisałem na naszym profilu „Kolarstwo w Eurosporcie”, gdy rano przeczytałem na kompie hiobową wieść o śmierci Marka Galińskiego. Nie wszystkim to się spodobało, trudno. Markowi to i tak życia nie wróci. Można tutaj napisać, że smutno, że R.I.P, że wyrazy współczucia, że szok, że strata dla polskiego kolarstwa, że zasilił w niebie kolarski peleton, że szkoda, kliknąć „lubię to”, wkleić znaczek [*] i tak dalej… To wszystko tylko gesty i słowa.

Moje wkur… polega na tym, że to śmierć głupia i niepotrzebna. Rano przy śniadaniu, słowo daję, czytałem wywiad z Markiem w „Magazynie Rowerowym”. A tam było o planach, zamierzeniach, perspektywach…  To nasze życie jest jednak bardzo popier… Klnę, bo to nie czas na konwenanse.

Jakim Człowiekiem był Marek? Jak Go zapamiętam? Przede wszystkim profesjonalistą w każdym calu. To skojarzenie jest najmocniejsze. I przy tym pozostanę.